16.05.2014

Tulipany.

      Oryginalna nie będę - kocham kwiaty. Nie tylko te od męża.
I nie wiem które najbardziej.
 Róże  nęcą elegancją i charakterem. Bez przyprawia o zawrót głowy. Konwalie urzekają delikatnością i wdziękiem. Lilie pełne godności, stokrotki prostoty, słoneczniki radości, a tulipany łagodności.
      Te ostatnie postanowiłam zatrzymać na dłużej.








28.04.2014

Dresówki.

      Znów mi się nazbierało blogowych zaległości. Na szczęście szyciowych nie mam :)
 Co prawda na święta nie uszyłam planowanych jaj, bo wkręciło mnie szycie ubrań z dzianin dresowych, ale nie  żałuję.
      Sama w to uwierzyć nie mogę, bo odkąd zaczęłam szyć szmacianki i inne bibeloty, mąż mój wciąż mi powtarzał, żebym się  konkretnych rzeczy szyć nauczyła, ( czyli ubrań właśnie), a nie takimi "pierdołami" się zajmowała.
Ja jednak kiwałam głową i zarzekałam się, że to wyższa szkoła jazdy,że ja samouk jestem i gdzie mi tam do szycia ciuchów. Ale tylko krowa zdania nie zmienia, ponoć. I choć  overloka nie mam, to na użytek własny i dzieci własnych rodzonych takie szycie mi wystarcza. Ba, nie tylko wystarcza, ale i raduje i satysfakcjonuje ogromnie, że ja własnymi rękami szyję, ubieram i jeszcze się koleżankom podobam :)
Na początek wyszły spodnie dla Mani, Julki i mamy.




8.04.2014

W dorosłość pierwszy krok.


      Kiedy była mała nie mogła się doczekać dnia, kiedy osiągnie pełnoletność. Wyobrażała sobie, co zrobi, dokąd pojedzie, kim będzie. Tęskniła i marzyła, wierząc,że ów dzień będzie początkiem nowego życia, że świat stanie przed nią otworem. Przygotowywała się do dorosłości najlepiej jak umiała, wykorzystywała swój potencjał i zdolności, ostrożnie dobierała znajomych, zarządzała czasem, by nie brakło go na naukę i przyjemności.
      Ale życie i tak ją zaskoczyło... W dniu swoich osiemnastych urodzin, jak nigdy chciała być znów małą dziewczynką...bezpiecznie wtuloną w silnego tatę...




23.03.2014

Gość na przedwiośniu.

      To było wtorkowe pochmurne popołudnie i spacer naszej trójki: mamy, Młodej i Małej.
Początkowo byłyśmy zaskoczone i ostrożne. Na palcach zbliżałyśmy się,żeby nie spłoszyć przybysza.


Z bezpiecznej odległości oglądałyśmy Jegomościa, który mościł się we wrzoścach.


Mani trudno było się powstrzymać, by nie dotknąć jego miluśkiego ogonka.


- Co on tu robi? Zastanawiała się na głos Julka, choć ściszonym niż zazwyczaj głosem.
- Wiem, ona szuka zwiastunów wiosny!
Rzeczywiście  gość nasłuchiwał , jak rosną krokusy.


Przypatrywał  się pączkującym jabłoniom.


Tęsknie spoglądał w niebo w poszukiwaniu ciepłych promieni słonka.


A jak się napracował wypatrywaniem wiosny, urządził sobie sjestę w uprzednio sprawdzonym miejscu.


Nie mogłyśmy go nie zabrać do domu. Otrzymał imię Felka.




















20.03.2014

Śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej.

    Ze śpiewaniem u mnie całkiem nieźle, ale z fotografowaniem....yyy ... zwłaszcza w domu, na szybko tego, co uszyję, przy kiepskim świetle, w ucieczce przed dziewczynkami...yyy...bywa różnie, żeby nie powiedzieć kiepsko. Tego, co wysłane w świat nie sfotografuję, ale to, co mamy w domu udało się uchwycić fachowym okiem. Dziś personalizowane misie w nowej odsłonie.





15.03.2014

Urodzinowo.

Ta poduszka w prezencie urodzinowym powstała dla początkującej biegaczki z kilkoma osiągnięciami - zarówno w sferze dyscypliny sportowej, jak i kontuzji ;)