Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty

4.07.2014

Tylko krowa zdania nie zmienia - podobno ;)

      No jakby to powiedzieć....hmmm.... no nie tylko zaczęłam szyć ubrania, nie tylko dla siebie, nie tylko dla swoich córek. Ten komplet powstał dla młodej panienki, którą widziałam raz, rok temu. Zatem szycie  w oparciu o pomiary mamy wymagało duuuużego zaufania z obu stron ;) I zaufania do samej siebie.
Jak się okazało - ma nie być poprawek. Cieszę się ogromnie.

                                                                             Przód,


                                                                             tył,


                                                                    serce z bliska,      
       

                                                                        kieszeń


                                                              i wykończenie bluzy.


24.01.2014

Post trochę o życiu i trochę o szyciu.

      Ech... nie nadążałam  w końcówce starego roku. Szyłam, ale nie blogowałam. Świętowałam, ale nie odpoczywałam. Rocznicy założenia bloga - nie, nie przespałam - ale z nadmiaru spraw wielu niestety nie fetowałam. Ot, wciąga mnie życie.
       Jak ja bym chciała pracować mniej zawodowo, albo żeby mnie ta praca mniej angażowała czasowo i emocjonalnie... Ot takie życzenie pobożne, bo ani to postanowienie noworoczne, ani póki co plan nie do zrealizowania.
      W tej sytuacji zatem ucinam marudzenie i  siadam do maszyny, by przygotować niespodzianki na to wydarzenie:


I jak to mówią ruszam "Z Nowym Rokiem  nowym krokiem". Zapraszam. Będziecie?

29.09.2013

W mojej odnowionej "szwalni".

      Po wakacjach zostały nie tylko wspomnienia, zdjęcia i pamiątki.
W trakcie mojej i dziewczynek nieobecności w domu, mąż odświeżył mój szyciowy pokój : pomalował ściany, zrobił nowy blat roboczy z urokliwym elementem aranżacyjnym - nogami od starej Singerki i wykonał dodatkowe szafki na tkaniny, które wypadają mi już z szafy :) No tak to jest - żeby ktoś mógł odpoczywać, ktoś inny musi pracować. Bardzo mu jestem wdzięczna.
      Ja tymczasem obrazek sobie uszyłam, pasuje idealnie.

 






5.11.2012

Jak to się zaczęło...

      Uśmiech mi po twarzy spływa na myśl o historii, która mi się w głowie roi, bo trochę będzie przypominać te zasłyszane od znanych i cenionych aktorów czy muzyków.
       "Jak to się zaczęło?" - pada pytanie w niejednym wywiadzie i odpowiedź: "Ja już od dziecka..., to rodzinna tradycja...wyssałam z mlekiem matki... "etc:)
Ja może nie matki, ale babki i też od dziecka, podpatrując babcię właśnie, marzyłam o szyciu. Może nie samo szycie było dla mnie wartością, co jego owoce - spodnie, sukienki, spódnice, bo wówczas to dla mnie oznaczało szycie. W liceum myślałam o kursie krawieckim, ale planów nie zrealizowałam.
      Marzenie więc mocno przykurzone długo czekało na spełnienie i  zrealizowało się w zupełnie niespodziewanym czasie i zaskakującej postaci. Bo zamiast ubrań szyję zabawki, domowe dekoracje i dodatki. A co więcej  - szycie daje mi wiele radości i satysfakcji zwłaszcza,że  arkana tej sztuki niejednokrotnie zgłębiałam sama lub razem z Przyjaciółką.
Wszystko zaczęło się przed dwoma laty, kiedy to na Gwiazdkę dostałam od Męża maszynę do szycia - najlepszy prezent, jaki w ogóle kiedykolwiek otrzymałam.
     I tak rok 2010 stał się początkiem dwóch wyzwań obecnych w moim życiu do dzisiaj. Wyzwań, które to życie zmieniają i ubogacają: jednym z nich jest szycie właśnie, drugim  Porozumienie bez Przemocy - Nonviolent Communication - ale o tym kiedy indziej.
 Oba te wyzwania, choć na pierwszy rzut oka odległe od siebie,  mają jednak ze sobą coś wspólnego, o czym - mam nadzieję -  uda mi się tutaj czasem napisać. Przede wszystkim zaś dla obu ( PbP i szycia) motywacją i inspiracją każdego dnia stają się moje Córki, więc i o nich tutaj będzie mowa.