Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książeczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książeczka. Pokaż wszystkie posty

15.07.2014

Z jak Zosia

Mała Zosia późno wstała


i na chmurkę spoglądała.


Wtem ptaszyna przyleciała i do Zosi zaćwierkała:
"Chodź Maleńka, chodź posłuchaj com widziała i słyszała."


Na pastwisku mięciutka owca głośno beczała.


W rzece wesoło rybka pluskała.


Na łące gąska gęgała.


Kot się na słońcu wygrzewał i mruczał.


A na plaży piękna muszla leżała


i drogocenną perłę skrywała.


Czerwień, biel, czerń; ryż,makaron, tasiemki,guziki niewątpliwie pobudzą zmysły małej Sofii.

16.09.2013

Dla Wiktora.

Mały Wiktor po śniadaniu,
patrzy, słucha - leci pszczoła
i doń woła:


- Hej chłopaku, chodź no ze mną!
Pokażę ci świat wspaniały.


Tu muchomor stoi.
Patrz! On w grochy cały.


Tam zebra w paski
kopytami głośno stuka.


Nieopodal rybka pływa w stawie


I kot czarny na nią czyha.


Popatrz w niebo -
balon chmurę goni.


A tu serce - całe twoje,
jak na dłoni.


Guziki, kamyki, ryż, woreczek,ocieplina, tasiemki dostarczą nowych i ciekawych wrażeń małemu odkrywcy.

6.02.2013

Była książeczka, jest i zakładeczka.

      Prawdziwy mól książkowy zakładkę musi posiadać. Oczywiście zakładka zakładce nie równa, bo czy to będzie bilet autobusowy, ulotka, papierek po batonie czy PRAWDZIWA zakładka kupiona np. w księgarni, dla niektórych miłośników czytania w ogóle nie ma znaczenia.
       A dla mnie ma, więc sobie uszyłam i nie tylko sobie. Wiele ich już rozdałam, wielu nie sfotografowałam.  Miło mi widzieć czy słyszeć,że tę zakładkę obdarowany używa.

To kilka sfotografowanych wersji damskich:









A to mój mały mól książkowy:


31.01.2013

Czytam, więc jestem.

      Czytanie jest moją wielką pasją. Nie wyobrażam sobie,że mogłabym nie czytać niczego.
Uwielbiam książki, od których oderwać się nie sposób i czyta się je wszędzie i niemal cały czas (przy karmieniu, w trakcie gotowania, w poczekalni, w czasie podróży, przed snem i tuż po przebudzeniu).
       Lubię takie, do których się wraca, zaznacza się wciąż nowe fragmenty, odkrywa na nowo stare i których się człowiek nigdy nie pozbywa.
      Cenię sobie i takie, które wzbogacają moje życie i moje macierzyństwo, ukierunkowują je, motywują do własnych poszukiwań, stawiają pytania, ale nie dają prostych odpowiedzi i gotowych recept ( cała lista lektur obowiązkowych po prawej stronie na blogu :)
Dlatego też pasją czytania zarażam moje Córki, tak, tak - obie. Julkę prawie od 5 lat, Manię od kilku tygodni. Nie ma wieczoru bez czytania czy słuchania bajek - od klasyki baśniowej, po współczesne historie. Mania słucha razem z Julką i ogląda ilustracje. Pasja czytania podpowiedziała mi kolejny projekt szyciowy - książeczkę dla Marysi z wierszykiem dla Julki. Młodsza ogląda, starsza opowiada.   Popatrzcie i poczytajcie:

Mała Mania wcześnie wstała


i na słonko spoglądała.


Wtem biedronka przyleciała i do Mani zawołała:
"Chodź, polataj ze mną troszkę.



Popatrz, tu stokrotka rośnie biała,



A tam rybka pływa mała.



Tu jabłuszko leży w trawie, smakowite i rumiane.


O, w jabłuszku coś się rusza!"
"Co? "- pyta Mania, a biedronka odpowiada:
"To robaczek, co zielony ma kubraczek.



Popatrz, motyl też tu leci, by ucieszyć wszystkie dzieci.



A tam z tyłu, całkiem mała, szara myszka się zakrada."



Inspirację na uszycie jabłuszka znalazłam u Złotej Pszczoły. Pozostałe aplikacje są moimi pomysłami. Płatki stokrotki i skrzydła motyla szeleszczą, bo taki dźwięk intryguje teraz Marysię.