31.01.2013

Czytam, więc jestem.

      Czytanie jest moją wielką pasją. Nie wyobrażam sobie,że mogłabym nie czytać niczego.
Uwielbiam książki, od których oderwać się nie sposób i czyta się je wszędzie i niemal cały czas (przy karmieniu, w trakcie gotowania, w poczekalni, w czasie podróży, przed snem i tuż po przebudzeniu).
       Lubię takie, do których się wraca, zaznacza się wciąż nowe fragmenty, odkrywa na nowo stare i których się człowiek nigdy nie pozbywa.
      Cenię sobie i takie, które wzbogacają moje życie i moje macierzyństwo, ukierunkowują je, motywują do własnych poszukiwań, stawiają pytania, ale nie dają prostych odpowiedzi i gotowych recept ( cała lista lektur obowiązkowych po prawej stronie na blogu :)
Dlatego też pasją czytania zarażam moje Córki, tak, tak - obie. Julkę prawie od 5 lat, Manię od kilku tygodni. Nie ma wieczoru bez czytania czy słuchania bajek - od klasyki baśniowej, po współczesne historie. Mania słucha razem z Julką i ogląda ilustracje. Pasja czytania podpowiedziała mi kolejny projekt szyciowy - książeczkę dla Marysi z wierszykiem dla Julki. Młodsza ogląda, starsza opowiada.   Popatrzcie i poczytajcie:

Mała Mania wcześnie wstała


i na słonko spoglądała.


Wtem biedronka przyleciała i do Mani zawołała:
"Chodź, polataj ze mną troszkę.



Popatrz, tu stokrotka rośnie biała,



A tam rybka pływa mała.



Tu jabłuszko leży w trawie, smakowite i rumiane.


O, w jabłuszku coś się rusza!"
"Co? "- pyta Mania, a biedronka odpowiada:
"To robaczek, co zielony ma kubraczek.



Popatrz, motyl też tu leci, by ucieszyć wszystkie dzieci.



A tam z tyłu, całkiem mała, szara myszka się zakrada."



Inspirację na uszycie jabłuszka znalazłam u Złotej Pszczoły. Pozostałe aplikacje są moimi pomysłami. Płatki stokrotki i skrzydła motyla szeleszczą, bo taki dźwięk intryguje teraz Marysię.













16.01.2013

Szmacianki, najpierw dla Julki, potem także dla Mańki

      Nietrudno się domyślić, że w tytule mojego bloga pojawiły się imiona moich ( naszych, gdyby Mąż czytał) Córek. To z myślą o nich szyję przytulanki, kieszonkowce, torby, broszki, ozdoby do pokoju etc. Ale nie one jedyne są obdarowywane, bo dzięki nim i inne zaprzyjaźnione dzieci dostają ręcznie wykonane zabawki.  Najwyższy czas co nieco przedstawić nasze Dziewczynki skoro stały się tak ważną matki inspiracją :)
      Julia ma już 5,5 roku, aż trudno mi w to uwierzyć... Lubi rysować, lepić z ciastoliny, malować rękami i stopami, tańczyć i śpiewać. Uwielbia morskie kąpiele i zabawy na śniegu. Chętnie kulinarnie się rozwija czasem pod okiem mamy,czasem taty. Dużo w niej energii, całej palety uczuć i chęci decydowania o sobie samej. Jula kocha swoją siostrę. To widać po czułości i trosce.
      Marysia kończy właśnie 4 miesiące. Lubi spać na brzuchu, a nie na plecach,  lubi przytulanie i kołysanie. Smakuje jej mleko mamy i podoba jej się pluskanie ( jeszcze nie morskie). Często się śmieje, rzadko płacze. Mania kocha swoją siostrę. To widać po uśmiechu na jej twarzy na widok Julki i wzroku, który biegnie za starszą siostrą.

Oto one: Julia i Maria w pierwszej odsłonie :)


09.01.2013

Niech żyje bal...



      Karnawał trwa. Pewnie dla statystycznego Polaka niewiele to zmienia w codziennej rzeczywistości.
Jak się dobrze zastanowię, to sobie nie przypomnę, żebym w tym czasie jakoś szczególnie balowała. No może dwa razy w jednym roku za cały mój dotychczasowy żywot - na studniówce swojej i nieswojej. Tyle.
      Ale od lat trzech karnawał obecny jest w naszym domu,bo Jula ma bale w przedszkolu. Tylko też jakoś nie pamiętam, żeby w nich uczestniczyła :  w pierwszym roku była chora, w drugim iść nie chciała, chociaż zdrowa była i ten obecny, tegoroczny. Zapowiada się, że pójść zechce, bo nie chora i strój już ma gotowy. Mania w jedno popołudnie z mamą współpracowała tj. spała, a mama za szycie się zabrała i oto, co wyszło, zgodnie z zamówieniem.