Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urodziny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urodziny. Pokaż wszystkie posty

18.03.2015

40 lat minęło, jak jeden dzień...

      Kiedy byłam dzieckiem,żyłam w przekonaniu,że lat 40, to już starość ;) Nie do końca się jednak myliłam, bo przecież metryka często idzie w parze z nastawieniem do siebie,świata i ludzi. Na szczęście bywa i tak,że ten "starczy wiek" nie determinuje naszej wyobraźni, życiowych wyborów, relacji, podejmowanych wyzwań... Nie bez powodu mówi się przecież, że niektórym po 40 życie się zaczyna.
      Tej 40 -latce zaczęło się wcześniej, ale niewątpliwie jest teraz w rozkwicie. Pięknieje i dojrzewa z każdym dniem, miesiącem, rokiem...




20.02.2015

Urodzinowa kobyłka.

       Termin przyjęcia dawno ustalony, prezent wymyślony i zrealizowany, gotowość do wyjazdu stuprocentowa. Tylko 39 stopni gorączki Julki jakby nie mieści się w ramach naszego planu. A i Mania nie pozostawia siostry w chorobowym nieszczęściu i zaczyna podążać jej śladami. Ech, życie...
      W każdym razie kobyłka jest - taka trochę nostalgiczna, spokojna, zamyślona? Zastanawiam się nad imieniem - pewnie wybierze je Laura.


4.12.2014

Ahoj przygodo!


      W prezencie, a jakże - urodzinowym - zestaw małego pirata. Girlanda, poducha z żaglówką i misiem żeglarzem( inspiracja z Pracowni Foggi ), na dodatek - piracki śliniak. W kolorystyce morskiej, żeglarskiej, pirackiej.
      Podobno dla Małego Serba, podobno ma być wręczany w obecności setki gości, podobno w tym tygodniu...
      Ahoj przygodo ;)


\






30.09.2014

Wrześniowy post.

       Lubię wrzesień.
Z kilku powodów... 
Świat zaczyna kolorowieć, 
słońce czule żegna się ostatnimi ciepłymi promieniami, 
w trawie błyszczą kasztany...
Czerwienią się jabłka,
na polach snuje się dym
i dynia gości u nas niemal na co dzień.
We wrześniu przyszła na świat
najpierw moja mama, 
potem ja, 
ostatnia Mania.
      Lubię wrzesień...
I choć niektórzy mówią,że w pewnym wieku urodzin się nie obchodzi, to ja się z tym nie zgadzam. Co więcej - uważam,że w każdym wieku mogą nieść wiele radości. Dobrze usłyszeć ciepłe słowa i tyle serdeczności, czasem od kogoś, kto oddzywa się tylko raz w roku właśnie z okazji urodzin. W tym roku spotkała mnie absolutna niespodzianka. I to jaka! Zatem, jak tu nie obchodzić urodzin :)



30.06.2014

Dla młodej miłośniczki jazdy konnej.

      Oliwka trenuje jazdę konną. Kocha konie. Poznaje ich osobowość i sekrety przyjaźni między człowiekiem a koniem. Pomysł na prezent urodzinowy był oczywisty.

                                        Torba z regulowanym paskiem, zamykana na zasuwak.




Za aplikacją konia.


I podkową - zawieszką.


Spersonalizowana okładka na notatnik.






2.06.2014

Indiańska krew.

      Za nami 7 urodziny Julki. Cóż to była za zabawa!!! W drodze powrotnej usnęło dwóch uczestników, a ja razem z Manią przy wieczornym utulaniu, zupełnie nie wiem kiedy odpłynęłam w objęciach Morfeusza i przebudziłam się dopiero o północy. Ale po kolei.
      Od kilku już lat staram się zaproponować mojej córce i jej gościom alternatywę do  - tak popularnych dziś przyjęć urodzinowych organizowanych w bawilandiach różnej maści. Owszem, raz dałam się namówić - to był pierwszy i ostatni. A czym jest ta alternatywa - to urodziny tematyczne.
Z okazji  3 urodzin - zabawy sportowe,4 - wspomniana bawilandia, 5 - krasnale, 6 - piraci i 7 - Indianie.
      Choć pogoda była wstrętna, nie traciłam nadziei i cały tydzień szyłam pióropusze, które mali Indianie wytropili w leśnych podchodach oraz tipi, które po powrocie zastali w obozie i ozdobili własnymi rękami. Zabawa była cudna, dzieci umorusane i szczęśliwe.
      W trakcie przygotowań, które zazwyczaj kończyłam ok. północy, mama zadała mi  pytanie -"jak ci się chce?" Koleżanka dodała "ty się napracujesz, a dzieci wyrzucą."
      Otóż nieprawda - musielibyście widzieć ich radość i słyszeć pytania, czy mogą pióropusze zabrać do domu i że lepszego przyjęcia nie mogły sobie wyobrazić. I tak, chce mi się, nawet bez tych wyrazów wdzięczności, bo wierzę, że za kilkanaście lat mojej córce zostaną bezcenne wspomnienia.
      Dzięki Ci Panie za radość tworzenia.

                                                                      Tipi przed...


                                                                          Tipi po...


                                                                          Tipi z...


                                                               I pióropusze bez głów...


I z głowami


16.05.2014

Tulipany.

      Oryginalna nie będę - kocham kwiaty. Nie tylko te od męża.
I nie wiem które najbardziej.
 Róże  nęcą elegancją i charakterem. Bez przyprawia o zawrót głowy. Konwalie urzekają delikatnością i wdziękiem. Lilie pełne godności, stokrotki prostoty, słoneczniki radości, a tulipany łagodności.
      Te ostatnie postanowiłam zatrzymać na dłużej.








8.04.2014

W dorosłość pierwszy krok.


      Kiedy była mała nie mogła się doczekać dnia, kiedy osiągnie pełnoletność. Wyobrażała sobie, co zrobi, dokąd pojedzie, kim będzie. Tęskniła i marzyła, wierząc,że ów dzień będzie początkiem nowego życia, że świat stanie przed nią otworem. Przygotowywała się do dorosłości najlepiej jak umiała, wykorzystywała swój potencjał i zdolności, ostrożnie dobierała znajomych, zarządzała czasem, by nie brakło go na naukę i przyjemności.
      Ale życie i tak ją zaskoczyło... W dniu swoich osiemnastych urodzin, jak nigdy chciała być znów małą dziewczynką...bezpiecznie wtuloną w silnego tatę...




15.03.2014

Urodzinowo.

Ta poduszka w prezencie urodzinowym powstała dla początkującej biegaczki z kilkoma osiągnięciami - zarówno w sferze dyscypliny sportowej, jak i kontuzji ;)






10.02.2014

Dla Bartka.

      Kieszonkowiec do samochodu to w przypadku moich córek rzecz niezastąpiona. Książeczki, zabaweczki, kredki, notesy, chusteczki. Wodę latem, z gór kamyczki, zimą rękawiczki. Wszystko to i o wiele więcej pomieścić mogą kieszonki trzy przymocowane do przednich siedzeń.
      Ten w wersji męskiej zamówiony dla Bartka.







27.01.2014

Wrzosowa samotna.

      Każdy szczegół jej  wyglądu jest dopracowany i szczegółowo dobrany. Każde jej słowo i gest są dobrze przemyślane, by nikogo nie uraziły. Po pracy kilka razy w tygodniu odwiedza samotnych. Z półrocznym wyprzedzeniem myśli o świątecznych prezentach dla ubogich. Po powrocie do domu podaje obiad, piecze pachnące ciasta, pomaga dzieciom  odkrywać to, co dla nich nieznane. Starannie prasuje każdą koszulę i dobiera krawat. Zatroskana o innych, stale przejęta, biegnie z pomocą. Zawsze dla wszystkich ma wszytko przygotowane.
      Tylko o samą siebie nie umie się zatroszczyć, więc czasem w środku nocy płacze po cichutku...
Samotna wśród ludzi...






I kolejna Królisia zamieszkała u małej dziewczynki. Choć kolejna, to jedyna i niepowtarzalna.