Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mysza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mysza. Pokaż wszystkie posty

13.09.2013

Szkoła woła.

      Pełna obaw, ale i nadziei; z lekkim niepokojem, ale i podekscytowaniem; z tęsknotą, ale i radością moja Jula 1 września rozpoczęła nowy etap swojego życia. Na tę nową drogę wzięła z sobą worek. Obok plecaka, piórnika, niejednego podręcznika... Worek na kapcie i worek na nowe doświadczenia. Oby były ubogacające.







30.07.2013

Czarny Kot, biała Mysz

      U Kusturicy był i czarny i biały kot, u nas zastąpiła go myszka. W kociakach kocha się moja Julka, moja Myszka. Nie mogło być innej pary.







9.01.2013

Niech żyje bal...



      Karnawał trwa. Pewnie dla statystycznego Polaka niewiele to zmienia w codziennej rzeczywistości.
Jak się dobrze zastanowię, to sobie nie przypomnę, żebym w tym czasie jakoś szczególnie balowała. No może dwa razy w jednym roku za cały mój dotychczasowy żywot - na studniówce swojej i nieswojej. Tyle.
      Ale od lat trzech karnawał obecny jest w naszym domu,bo Jula ma bale w przedszkolu. Tylko też jakoś nie pamiętam, żeby w nich uczestniczyła :  w pierwszym roku była chora, w drugim iść nie chciała, chociaż zdrowa była i ten obecny, tegoroczny. Zapowiada się, że pójść zechce, bo nie chora i strój już ma gotowy. Mania w jedno popołudnie z mamą współpracowała tj. spała, a mama za szycie się zabrała i oto, co wyszło, zgodnie z zamówieniem.