Znów tiulówki. Znów bluzgałam ;) Ale doszłam do wniosku, że jednak jest jakiś postęp. Dwie gotowe, dwie kolejne w trakcie szycia, i dwie jeszcze przede mną. Kto wie,może przy szóstej polubię je szyć.
Dziś dla Julii i Laury.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tiul. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tiul. Pokaż wszystkie posty
22.07.2015
25.06.2015
Pod górkę.
Ech...dawno nie miałam tak pod górkę przy szyciu.
Taka mi się wydawała prosta ta tiulowa spódnica, a tu najpierw się namęczyłam przy obliczaniu warstw i dzieleniu materiału, bo do umysłów ścisłych nie należę. Potem nie wiedziałam czy marszczyć ściągając czy przez zakładki? Wybrałam to pierwsze. Dalej podszewka śliska jak ryba ze trzy razy podeszła mi tak, gdzie nie trzeba, a wiadomo, co to oznacza - prucie, aaaa! Nawet gumka mi się ciągle przekręcała i ze dwa razy ją zszywałam.
Ale to jeszcze nie koniec! Najgorsze było przede mną :( Otóż zakładając spódnicę i buty do zdjęcia, obcasem zahaczyłam o tiul i co? - no dziura!!! Trzeba było zrobić dodatkowe przeszycie. Mąż orzekł, że nie widać. Cóż z tego, skoro ja WIEM ;)
Ech..., no cóż tak bywa, choć mimo wszystko jestem z niej zadowolona.
Taka mi się wydawała prosta ta tiulowa spódnica, a tu najpierw się namęczyłam przy obliczaniu warstw i dzieleniu materiału, bo do umysłów ścisłych nie należę. Potem nie wiedziałam czy marszczyć ściągając czy przez zakładki? Wybrałam to pierwsze. Dalej podszewka śliska jak ryba ze trzy razy podeszła mi tak, gdzie nie trzeba, a wiadomo, co to oznacza - prucie, aaaa! Nawet gumka mi się ciągle przekręcała i ze dwa razy ją zszywałam.
Ale to jeszcze nie koniec! Najgorsze było przede mną :( Otóż zakładając spódnicę i buty do zdjęcia, obcasem zahaczyłam o tiul i co? - no dziura!!! Trzeba było zrobić dodatkowe przeszycie. Mąż orzekł, że nie widać. Cóż z tego, skoro ja WIEM ;)
Ech..., no cóż tak bywa, choć mimo wszystko jestem z niej zadowolona.
Subskrybuj:
Posty (Atom)