9.12.2013

Fiorelina

      Jej filigranowa i subtelna postać budziły powszechną sympatię. Ale to jej wrażliwość, wrodzona delikatność, takt i uważność otwierały przed nią serca nie tylko przyjaciół i krewnych. Umiała słuchać. Gdy ktoś zaczynał swoją opowieść, cała stawała się słuchaniem. Nie było tam Jej -  z całym natłokiem spraw, piętrzących się problemów, własnym bagażem doświadczeń. Był drugi człowiek.Z niespokojną duszą, złamanym sercem, z kulą u nogi, ze strachem w oczach. Nie dawała złotych rad, nie sprzedawała taniej pociechy, nie szukała szybkich rozwiązań - po prostu była. Tylko i aż słuchała.





5.12.2013

Azzurra.

      Mówili o niej: "nieśmiała", "wstydliwa", zamknięta w sobie", "szara myszka". Mówili to, co sobie o niej wyobrażali. Ona nie zaprzeczała i nie przytakiwała. Nie miało to dla niej większego znaczenia.                                                        Prawdą  jednak było to,że ze świata dorosłych uciekała do świata dzieci, by im towarzyszyć w poznawaniu świata. Stawać oko w oko z ich niezmąconą ciekawością, niegasnącym zachwytem, niesłabnącym entuzjazmem.
      Tam była u siebie - tryskająca energią, zaskakującymi pomysłami i sercem na dłoni dla każdego malca.                                      




29.11.2013

Ach śpij Kochanie...

      Królik Śpioch dla małego Śpioszka, co rano nie chce wstawać, głowy spod kołdry wystawiać. Tylko tulić się chce, wygrzewać. Bajek słuchać i szeptać mamie do uszka o swoich kolorowych snach.




22.11.2013

Szmaciane lale.

      Pokochałam je miłością wielką. W głowie roi mi się od pomysłów na ich stroje, uczesania,osobowości i imiona. Dziś pierwsza.

      Charakterna, nieprzeciętna, barwna i odważna. Idzie pod prąd, nie w owczym pędzie. Szalona, spontaniczna, wesoła.
      Marzy jej się podróż do amazońskiej dżungli, bo lubi wyzwania. A wiadomo, że kto nie marzy, ten nie żyje. Imię jej -  Sogniatrice.






18.11.2013

Blogowe zaległości.

      Mało ostatnio tutaj pisałam. Mało też zaglądałam, bo pochłonęły mnie kolejne zamówienia, które sypnęły się niczym z Mikołajowego worka. Jednak nie tylko z tej okazji szyłam szmacianki, ale i z okazji narodzin maleńkich dziewczynek i chłopaczków. Wybaczcie zdjęcia,bo i te robione były w pośpiechu.
      Oto Królisie w kołyskach w sam raz nad kołyskę Maleństwa.

                                                                 Dla Natalii.



Dla Krzysia.






21.10.2013

Bliźniaczki.

      Jedna temperamentna, druga spokojna. Jedna ogień, druga woda. Jedna rower, druga rolki. Jedna góry, druga morze. Kiedy ta mówiła "nie", tamta, owszem, była na "tak." Gdy ta miała powód do łez, tamta znajdowała go do śmiechu. Iskrzyło między nimi nie raz i nie dwa. Dlatego też nigdy nie ubierały się bliźniaczo podobnie - każda z nich była odrębną osobowością.
      Na pierwszy rzut oka były całkiem niepodobne, a jednak, jak te dwie krople... Bo gdy jednej działa się krzywda, druga murem za nią stawała. Gdy traciły się z oczu na dłużej, tęsknie za sobą wzdychały. Przed snem jedna za drugą modlitwy do Anioła Stróża gorąco słały.
      Bo przecież ogień i woda się dopełniają.