5.07.2013

W ostatniej chwili.

      Wyruszamy za kilka godzin na wakacje :)
Okazało się, że niezbędny będzie mi futerał na telefon, którego nie mam. Kilka chwil i oto jest.




 Pozdrawiam i życzę udanego wypoczynku.

2.07.2013

Ślimak, ślimak


Szedł raz sobie ślimak drogą,
Nie zważając na nikogo,
Bardzo, bardzo, aż się zmęczył,
I tak przeszedł ku przełęczy.

Wreszcie tak pomyślał sobie,
Co właściwie ja tu robię,
Ni pierogów, ni sałatki,
Głodny jestem, chcę do matki.

Ślimak, ślimak pokaż rogi,
Dam ci sera na pierogi,
Jak nie sera, to kapusty,
Od kapusty będziesz tłusty.

Jeż zapłakał nad swą dolą,
Bo ślimaki mamę wolą,
Rusza w drogę w świat szeroki,
Poprzez góry, las wysoki.

Ślimak, ślimak pokaż rogi,
Dam ci sera na pierogi,
Jak nie sera, to kapusty,
Od kapusty będziesz tłusty.

I powrócił szybkim krokiem,
Tak, że w domu był przed rokiem,
Lecz nie zastał tam nikogo,
Mama poszła swoją drogą.

Ślimak, ślimak pokaż rogi,
Dam ci sera na pierogi,
Jak nie sera, to kapusty,
Od kapusty będziesz tłusty.


                                (sł. R. Biaduń )






Ps. Znaliście cały wiersz ? :)

30.06.2013

Z wdzięcznością.


      I już. Minęły, jak mrugnięcie okiem trzy lata z życia przedszkolaka.                 A przecież tak dobrze pamiętam swój lęk na myśl o pierwszych dniach Julki w przedszkolu, niepokój o to, jak się tam odnajdzie, jak sobie poradzi. Wydaje się , jakby to było wczoraj... A dziś już przyszło się żegnać...
      Jula poprosiła mnie o serca dla Pani i Pana, jako dowód wdzięczności i sympatii. Była w tym ostatnim dniu i smutna, i rozzłoszczona, bo nie chciała żegnać przyjaciół i wychowawców, choć przecież bywało różnie. Czasem o trudnych przeżyciach z pierwszego czy drugiego roku pobytu w przedszkolu opowiadała całkiem niedawno. Czasem w tym ostatnim roku bywały dni, kiedy mówiła,że nie chce iść do przedszkola,że coś jej się tam nie podoba, że czegoś nie lubi, a nie zdarzało się to w początkowym okresie.
      Pewnie dojrzewa, jest bardziej świadoma. Dostrzegła,że ja nie zawsze wtórowałam pomysłom Pani i Pana,choć próbowałam wyjaśniać motywy ich postępowania,dzięki czemu i ona mogła bez obaw powiedzieć, co o tym myśli.
      I mimo,że nie obyło się bez kilku przykrych doświadczeń, to jednak widzę,że ten trzyletni pobyt w przedszkolu moja córka będzie dobrze wspominać, jako czas pierwszych przyjaźni, poznawania świata, wierszyków, piosenek, wycieczek, a przede wszystkim zabawy.
Cieszy mnie zatem fakt, że chciała wyrazić swoją wdzięczność.





      A tymczasem ja dziś uczestniczyłam w warsztatach o wdzięczności właśnie. I choć moje pierwsze skojarzenie z tym uczuciem to "poruszenie serca", to jednak okazało się, jak o nie trudno, jak dużo barier na drodze do autentycznej wdzięczności. Nie ma znaczenia czy wdzięczność chcę wyrazić czy przyjąć...
      A wdzięczność to przecież nie zachwyt, nie pochwała, podziw czy aprobata, lecz uczucie wypływające z  dobrowolnego daru, ofiarowywanego nie kosztem siebie samego czy drugiego, ale w całkowitej wolności i radości. Jak zatem wyrażać wdzięczność? Jak mówi Marshal Rosenberg, dziękując za konkretny czyn, opowiadając o potrzebie, którą on zaspokoił i uczuciu, które wywołał.
     Dziękuję więc sobie, za to, że nigdy nie zmuszałam mojej córki do mówienia "dziękuję",bo to zaspokaja moją potrzebę  sensu, celowości oraz zaufania do niej i napełnia mnie spokojem i radością.

26.06.2013

Zakładka dla Żyrafy

     Uszyłam ją już jakiś czas temu. Towarzyszy mi przy lekturze, z której czerpię pełnymi garściami w moim codziennym, rodzinnym życiu, by być Żyrafą - z jej sercem, uszami i szyją.
     Dlaczego Żyrafa? Skąd moja sympatia do tego zwierzaka? O tym za jakiś czas w kolejnym poście.




19.06.2013

Chorobowo.

      Czerwiec i katar,i kaszel, i płacz,i marudzenie,i ząbkowanie - to u Mani.
U mnie ostre przeziębienie i zatoki. Brrr...Julka wylatała swoje choróbsko. Zostałam przez tydzień w domu ( w sensie na zwolnieniu), by być z Manią.
     Tuliłyśmy się, drzemałyśmy, kołysałyśmy, śpiewałyśmy (tak,tak Mania też do snu potrafi " aaaa")wygrzewałyśmy się i  po tygodniu prawie wyzdrowiałyśmy.
     Nie było jednak ze mną aż tak źle,żeby nie usiąść i do maszyny, i do klawiatury. Oto,co powstało w ciągu tego chorobowego tygodnia.

Spod maszyny dla dzieci:






Spod klawiatury dla zaprzyjaźnionej Żyrafy.


16.06.2013

W kolorze black.


      To zamówienie od początku do końca było dla mnie niemałym zaskoczeniem.
Po pierwsze - osoba zamawiająca. Koleżanka, która nie ma małych dzieci.
Po drugie - osoba, dla której miał być miś uszyty. Siedemnastolatka :)
Po trzecie - kolorystyka. Czarnej zabawki nie mam na swoim koncie.
Po czwarte - efekt końcowy. Mnie się podoba.
Po piąte - reakcja osoby zamawiającej i obdarowanej. Obie równie zachwycone i zadowolone.
 Dziękuję.








6.06.2013

Różowa Panienka

      Lazurowe spojrzenie i malinowe usta, wyraziste wzory i kolory sukienki podkreślały jej pewność siebie i przebojowość. Szła przez życie z odwagą i entuzjazmem, sięgała po nowe wyzwania, przełamując własne lęki i opory, zyskując nowe doświadczenia.
      Porażki ceniła na równi z sukcesami - były przecież cennym źródłem wiedzy o sobie samej. Nie żałowała niczego, a jeśli czasem zdarzał jej się nostalgiczny wieczór, to nie trwał on zbyt długo.
      Swoją pozytywną energią i optymizmem przyciągała ludzi jak magnes. Grzali się przy niej, jak w promieniach słońca, ładowali swoje akumulatory, czerpiąc z jej kreatywności i otwartości.Ona dając siebie, sama wiele zyskiwała. Ze spokojem serca patrzyła w swoje lustrzane odbicie.


   Królisie mają swój niepowtarzalny urok. Każda jest inna, każda wdzięczna, każda w innej sukience. Każda ma inną historię. Każdą kolejną szyję z radością i ciekawością co do efektu końcowego. Każdą kolejną chce mieć Julka:) Ta powstała z myślą o Laurze.