Znów mi się nazbierało blogowych zaległości. Na szczęście szyciowych nie mam :)
Co prawda na święta nie uszyłam planowanych jaj, bo wkręciło mnie szycie ubrań z dzianin dresowych, ale nie żałuję.
Sama w to uwierzyć nie mogę, bo odkąd zaczęłam szyć szmacianki i inne bibeloty, mąż mój wciąż mi powtarzał, żebym się konkretnych rzeczy szyć nauczyła, ( czyli ubrań właśnie), a nie takimi "pierdołami" się zajmowała.
Ja jednak kiwałam głową i zarzekałam się, że to wyższa szkoła jazdy,że ja samouk jestem i gdzie mi tam do szycia ciuchów. Ale tylko krowa zdania nie zmienia, ponoć. I choć overloka nie mam, to na użytek własny i dzieci własnych rodzonych takie szycie mi wystarcza. Ba, nie tylko wystarcza, ale i raduje i satysfakcjonuje ogromnie, że ja własnymi rękami szyję, ubieram i jeszcze się koleżankom podobam :)
Na początek wyszły spodnie dla Mani, Julki i mamy.
28.04.2014
8.04.2014
W dorosłość pierwszy krok.
Kiedy była mała nie mogła się doczekać dnia, kiedy osiągnie pełnoletność. Wyobrażała sobie, co zrobi, dokąd pojedzie, kim będzie. Tęskniła i marzyła, wierząc,że ów dzień będzie początkiem nowego życia, że świat stanie przed nią otworem. Przygotowywała się do dorosłości najlepiej jak umiała, wykorzystywała swój potencjał i zdolności, ostrożnie dobierała znajomych, zarządzała czasem, by nie brakło go na naukę i przyjemności.
Ale życie i tak ją zaskoczyło... W dniu swoich osiemnastych urodzin, jak nigdy chciała być znów małą dziewczynką...bezpiecznie wtuloną w silnego tatę...
1.04.2014
23.03.2014
Gość na przedwiośniu.
To było wtorkowe pochmurne popołudnie i spacer naszej trójki: mamy, Młodej i Małej.
Początkowo byłyśmy zaskoczone i ostrożne. Na palcach zbliżałyśmy się,żeby nie spłoszyć przybysza.
Z bezpiecznej odległości oglądałyśmy Jegomościa, który mościł się we wrzoścach.
Mani trudno było się powstrzymać, by nie dotknąć jego miluśkiego ogonka.
- Co on tu robi? Zastanawiała się na głos Julka, choć ściszonym niż zazwyczaj głosem.
- Wiem, ona szuka zwiastunów wiosny!
Rzeczywiście gość nasłuchiwał , jak rosną krokusy.
Przypatrywał się pączkującym jabłoniom.
Tęsknie spoglądał w niebo w poszukiwaniu ciepłych promieni słonka.
A jak się napracował wypatrywaniem wiosny, urządził sobie sjestę w uprzednio sprawdzonym miejscu.
Nie mogłyśmy go nie zabrać do domu. Otrzymał imię Felka.
Początkowo byłyśmy zaskoczone i ostrożne. Na palcach zbliżałyśmy się,żeby nie spłoszyć przybysza.
Mani trudno było się powstrzymać, by nie dotknąć jego miluśkiego ogonka.
- Co on tu robi? Zastanawiała się na głos Julka, choć ściszonym niż zazwyczaj głosem.
- Wiem, ona szuka zwiastunów wiosny!
Rzeczywiście gość nasłuchiwał , jak rosną krokusy.
Przypatrywał się pączkującym jabłoniom.
Tęsknie spoglądał w niebo w poszukiwaniu ciepłych promieni słonka.
A jak się napracował wypatrywaniem wiosny, urządził sobie sjestę w uprzednio sprawdzonym miejscu.
Nie mogłyśmy go nie zabrać do domu. Otrzymał imię Felka.
20.03.2014
Śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej.
Ze śpiewaniem u mnie całkiem nieźle, ale z fotografowaniem....yyy ... zwłaszcza w domu, na szybko tego, co uszyję, przy kiepskim świetle, w ucieczce przed dziewczynkami...yyy...bywa różnie, żeby nie powiedzieć kiepsko. Tego, co wysłane w świat nie sfotografuję, ale to, co mamy w domu udało się uchwycić fachowym okiem. Dziś personalizowane misie w nowej odsłonie.
15.03.2014
Urodzinowo.
Ta poduszka w prezencie urodzinowym powstała dla początkującej biegaczki z kilkoma osiągnięciami - zarówno w sferze dyscypliny sportowej, jak i kontuzji ;)
10.03.2014
Ślimaki dwa.
Wiosną zapachniało, wiosną powiało. Słońce świeci, dzień wcześniej się budzi, energia się rodzi. Stąd energetyczne ślimaki: wersja fuksja i limonka. Szukają swojego parapetu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







