W moim ulubionym kolorze i kwiatowym wzorze. Nie dla mnie, choć dla mojej imienniczki. Nie za mała, nie za duża. Na ramię lub do ręki.
Z kieszonkami na to, co wiecznie mi ginie w czeluściach toreb rozmaitych - telefon i kluczyki.
6.08.2013
30.07.2013
Czarny Kot, biała Mysz
U Kusturicy był i czarny i biały kot, u nas zastąpiła go myszka. W kociakach kocha się moja Julka, moja Myszka. Nie mogło być innej pary.
21.07.2013
Kieszonkowiec.
Wróciliśmy. Zadowoleni, opaleni, wypoczęci z pięknymi wspomnieniami.
A w czasie długiej podróży po raz kolejny niezawodne okazały się kieszonkowce. Julki już długo używany i Mani - nowiutki i czyściutki. Znakomicie sprawdzają się na zabawki, książeczki, kolorowanki, kredki, przekąski czy wodę. Wszystko "pod" i w zasięgu ręki :)
A w czasie długiej podróży po raz kolejny niezawodne okazały się kieszonkowce. Julki już długo używany i Mani - nowiutki i czyściutki. Znakomicie sprawdzają się na zabawki, książeczki, kolorowanki, kredki, przekąski czy wodę. Wszystko "pod" i w zasięgu ręki :)
12.07.2013
Pocztówka z Chorwacji.
Jesteśmy tu znów, w poszerzonym składzie. To nasze miejsce na ziemi (dopóki nie znajdziemy być może innego). Słońce, ciepłe morze, cykady, lekkie ubranie, japonki, owoce morza i ziemi, wino i lody.
Pierwsza podróż tutaj to nasza poślubna, osiem lat temu, kiedy zapakowaliśmy się we dwoje do auta marki tico i ruszyliśmy w podróż marzeń. Nie wiem, jak nam się to udało bez klimatyzacji ;) Przemierzyliśmy wtedy niemal całą Chorwację wzdłuż i wszerz. Potem wracaliśmy jeszcze kilka razy i jak widać tak nam zostało.A przy okazji każdą kolejną rocznicę ślubu spędzamy w innym zakątku Europy lub Chorwacji.
Julka pławi się w Adriatyku pod czujnym okiem taty i zbiera muszle. Mania smakuje słony smak wody morskiej i owoców morza.Ja ładuję akumulatory na słotną jesień i mroźną zimę, choć podobno i na deszczowe lato. Złapałam też kilka szyciowych inspiracji.
Są tu z nami konik morski Błękitek, krab Fernando, mieszkaniec muszli i rozgwiazda Fantazja. Pozdrawiamy wakacyjnie, leniwie :)
Pierwsza podróż tutaj to nasza poślubna, osiem lat temu, kiedy zapakowaliśmy się we dwoje do auta marki tico i ruszyliśmy w podróż marzeń. Nie wiem, jak nam się to udało bez klimatyzacji ;) Przemierzyliśmy wtedy niemal całą Chorwację wzdłuż i wszerz. Potem wracaliśmy jeszcze kilka razy i jak widać tak nam zostało.A przy okazji każdą kolejną rocznicę ślubu spędzamy w innym zakątku Europy lub Chorwacji.
Julka pławi się w Adriatyku pod czujnym okiem taty i zbiera muszle. Mania smakuje słony smak wody morskiej i owoców morza.Ja ładuję akumulatory na słotną jesień i mroźną zimę, choć podobno i na deszczowe lato. Złapałam też kilka szyciowych inspiracji.
Są tu z nami konik morski Błękitek, krab Fernando, mieszkaniec muszli i rozgwiazda Fantazja. Pozdrawiamy wakacyjnie, leniwie :)
5.07.2013
W ostatniej chwili.
Wyruszamy za kilka godzin na wakacje :)
Okazało się, że niezbędny będzie mi futerał na telefon, którego nie mam. Kilka chwil i oto jest.
Pozdrawiam i życzę udanego wypoczynku.
Okazało się, że niezbędny będzie mi futerał na telefon, którego nie mam. Kilka chwil i oto jest.
Pozdrawiam i życzę udanego wypoczynku.
2.07.2013
Ślimak, ślimak
Szedł raz sobie ślimak drogą,
Nie zważając na nikogo,
Bardzo, bardzo, aż się zmęczył,
I tak przeszedł ku przełęczy.
Wreszcie tak pomyślał sobie,
Co właściwie ja tu robię,
Ni pierogów, ni sałatki,
Głodny jestem, chcę do matki.
Ślimak, ślimak pokaż rogi,
Dam ci sera na pierogi,
Jak nie sera, to kapusty,
Od kapusty będziesz tłusty.
Jeż zapłakał nad swą dolą,
Bo ślimaki mamę wolą,
Rusza w drogę w świat szeroki,
Poprzez góry, las wysoki.
Ślimak, ślimak pokaż rogi,
Dam ci sera na pierogi,
Jak nie sera, to kapusty,
Od kapusty będziesz tłusty.
I powrócił szybkim krokiem,
Tak, że w domu był przed rokiem,
Lecz nie zastał tam nikogo,
Mama poszła swoją drogą.
Ślimak, ślimak pokaż rogi,
Dam ci sera na pierogi,
Jak nie sera, to kapusty,
Od kapusty będziesz tłusty.
(sł. R. Biaduń )
30.06.2013
Z wdzięcznością.
I już. Minęły, jak mrugnięcie okiem trzy lata z życia przedszkolaka. A przecież tak dobrze pamiętam swój lęk na myśl o pierwszych dniach Julki w przedszkolu, niepokój o to, jak się tam odnajdzie, jak sobie poradzi. Wydaje się , jakby to było wczoraj... A dziś już przyszło się żegnać...
Jula poprosiła mnie o serca dla Pani i Pana, jako dowód wdzięczności i sympatii. Była w tym ostatnim dniu i smutna, i rozzłoszczona, bo nie chciała żegnać przyjaciół i wychowawców, choć przecież bywało różnie. Czasem o trudnych przeżyciach z pierwszego czy drugiego roku pobytu w przedszkolu opowiadała całkiem niedawno. Czasem w tym ostatnim roku bywały dni, kiedy mówiła,że nie chce iść do przedszkola,że coś jej się tam nie podoba, że czegoś nie lubi, a nie zdarzało się to w początkowym okresie.
Pewnie dojrzewa, jest bardziej świadoma. Dostrzegła,że ja nie zawsze wtórowałam pomysłom Pani i Pana,choć próbowałam wyjaśniać motywy ich postępowania,dzięki czemu i ona mogła bez obaw powiedzieć, co o tym myśli.
I mimo,że nie obyło się bez kilku przykrych doświadczeń, to jednak widzę,że ten trzyletni pobyt w przedszkolu moja córka będzie dobrze wspominać, jako czas pierwszych przyjaźni, poznawania świata, wierszyków, piosenek, wycieczek, a przede wszystkim zabawy.
Cieszy mnie zatem fakt, że chciała wyrazić swoją wdzięczność.
A wdzięczność to przecież nie zachwyt, nie pochwała, podziw czy aprobata, lecz uczucie wypływające z dobrowolnego daru, ofiarowywanego nie kosztem siebie samego czy drugiego, ale w całkowitej wolności i radości. Jak zatem wyrażać wdzięczność? Jak mówi Marshal Rosenberg, dziękując za konkretny czyn, opowiadając o potrzebie, którą on zaspokoił i uczuciu, które wywołał.
Dziękuję więc sobie, za to, że nigdy nie zmuszałam mojej córki do mówienia "dziękuję",bo to zaspokaja moją potrzebę sensu, celowości oraz zaufania do niej i napełnia mnie spokojem i radością.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











